No więc nadszedł ten czas… Myśleliśmy, że posiadając wspaniałe geny po rodzicach nigdy nas nie będą czekać jakieś
implanty lub
wybielanie zębów. Zresztą jedno z nas zawsze się bało dentysty… Ja chodziłam do wielu… Byłam panicznie przerażona… na sam dźwięk borowania robiło mi się słabo... Aż tu pewnego dnia okazało się, że jesteśmy zaproszeni do naszych bardzo dobrych znajomych do Bydgoszczy. Nie znałam miasta dobrze, ale za to znajomych wręcz przeciwnie. Przez długie lata pobytu w kujawsko-pomorskim często spotykaliśmy się razem w jakiś kawiarniach lub w kinie. No, ale nie o tym miała być mowa…No więc, pojechaliśmy. Jak tylko przekroczyliśmy granice miasta poczułam straszny ból. „O matko” pomyślałam. „Tylko nie to!” Na co drugi Lorek rzeczowo zareagował: „To miasto to
Bydgoszcz, stomatolog musi być”. No i się troszkę uspokoiłam. „Jak on tak twierdzi, to tak jest”. Szczerze mówiąc, kiedyś nawet rozważałam jakieś
wybielanie zębów, ale zawsze się bałam, że coś może boleć. Nie daj boże
implanty… przecież to oznaczałoby wyrwanie zębów i wstawienie nowych… ale co tam… postanowiłam wtedy być twarda, nic mnie nie miało złamać. No i się skończyło na przyjemnym znieczuleniu, borowaniu i niezakłóconej niczym wizycie u znajomych. A więc morał taki… jak będzie na twojej drodze
Bydgoszcz, dentysta nie powinien być postrachem :)